Nie jestem wielką fanką sernika, ale ten sernik ze zdjęcia tak mi smakuje, że pochłaniam kawałek w całości! Jest delikatny, rozpływa się w ustach, mniam!
Zawsze myślałam, że upieczenie dobrego sernika to wyczyn, ale po podjęciu próby, nie dostrzegłam nic trudnego!
Przepis znalazłam na moim ulubionym portalu Kwestia Smaku. Zmniejszyłam ilość cukru i sernik przygotowałam w wersji bezglutenowej.
Składniki:
  • 10 jaj,
  • 1 kg twarogu (polecam twaróg Jana w wiaderku lub Śremski w kostkach – nie trzeba mielić),
  • 250 g masła,
  • 250 g cukru pudru,
  • 3 łyżki mąki bezglutenowej (wybrałam mieszkankę Schear – mąka ryżowa, jaglana z dodatkiem mączki z chleba świętojańskiego),
  •  skórka z jednej pomarańczy.

 Dodatkowo:

  • cukier puder do posypania sernika,
  • lody truskawkowe (u mnie Grycan),
  • liofilizowana borówka.
Wykonanie:
Wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Tortownicę o średnicy 26 cm smarujemy masłem.
Żółtka oddzielamy od białek. Do żółtek dodajemy cukier i mieszamy trzepaczką. Masło ubijamy przez 5 minut, tak żeby nabrało puszystości. Ciągle ubijając masło dodajemy po jednej łyżce żółtek wymieszanych z cukrem, potrwa to chwilę. Następnie dodajemy partami ser i miksujemy, na samym końcu skórkę z pomarańczy i mąkę.
Białka ubijamy na sztywną pianę i łączymy za pomocą drewnianej łyżki z masą serową, robimy to delikatnie.
Masę przekładamy do tortownicy i możemy piec na dwa sposoby. Standardowo na środkowej raszce przez 1 godzinę 5 minut lub ustawiamy raszkę poniżej połowy i kładziemy na nią tortownicę, a na dno kładziemy małą blaszkę wypełnioną do połowy wrzącą wodą.  Pieczmy przez 1 godzinę i ok. 20 minut.
Po upieczeniu sernik studzimy stopniowo, otwierając drzwiczki.
Sernik piekłam na dwa sposoby i ten drugi wydaje mi się lepszy, bo ciasto było bardziej delikatne.
Sernik posypujemy cukrem pudrem i możemy podawać z lodami i rozkruszoną liofilizowaną borówką.