Dziesięć dni nowego roku już za nami. Jak się Wam żyje? Początek nowego roku to czas podsumowań i refleksji, ale nie tylko, to także czas na wyznaczanie nowych celów i postanowień.
Wszystkie swoje postanowienie spisałam i w trakcie trwania roku mam je na uwadze. Zachęcam Was do tego samego. Na mojej liście na 2015 rok są różne postanowienia – od tych poważnych po te bardzo infantylne (np. chcę przeczytać parę książek).
Nie wiem jak Wy, ale co roku mam kalendarz książkowy, który zawsze i wszędzie mi towarzyszy. Zapisuje w nim różne rzeczy, te które muszę zrobić oraz te, które przyjdą mi do głowy. Być może w dobie smartfonów wstyd się przyznać, że ma się kalendarz książkowy, ale czasem tradycyjne rozwiązania są najlepsze.
W tym roku będzie mi towarzyszył kalendarz firmy Moleskine, który jest elegancki i poręczny. Do tego mam naklejki, które mogę wykorzystać zamiast notować długopisem.
W każdym tygodniu zapisuję rzeczy, które muszę zrobić, a te które bardzo chcę zrobić wpisuję dopiero po ich zrealizowaniu. Dawniej pisałam masę rzeczy, które chciałam zrobić w danym tygodniu, a rzeczywistość i brak czasu powodowała to, że nic z tej listy nie ubywało. Efektem tego było poczucie niezadowolenia z siebie. Dlatego teraz, jak coś zrealizuje to wpisuję do kalendarza, a jedna rzecz napędza drugą do realizacji :-).
W 2015 rok stawiam na taki zdrowy egocentryzm, chcę zrealizować swoje marzenia i znaleźć więcej czasu dla siebie. Liczę się ja i moje pragnienia. Nie chcę, żeby to, co mnie otacza pochłaniało mi tyle czasu…dlatego zaczęłam dbać o swój czas!
Ponadto, chcę żeby 2015 rok był zdrowym rokiem. Wprowadziłam i nadal wprowadzam zdrowe nawyki żywieniowe, bo raz na zawsze chcę zwalczyć bóle brzucha, które są dla mnie dyskomfortem. Z końcem roku zaniedbałam trochę siebie i własne zdrowie, dlatego teraz muszę się zrehabilitować :-)!
W zdrowym trybie życia ma mi w dalszym ciągu towarzyszyć dieta ograniczająca gluten i książka Ani Lewandowskiej ;-)!
Przyznam, że nie jestem wielką fanką Anny Lewandowskiej, ale bardzo przypadła mi do gustu jej książka. Jest bardzo ładnie wydana i jest w niej masa przydatnych informacji.
Jeśli chodzi o moje nawyki żywieniowe hm… zawsze stawiam na produkty wysokiej jakości i to się nie zmieni. Odchodzę od produktów przetworzonych, w tym batoników i ciastek.
Rezygnuję ze stosowania zwykłej soli na rzecz soli himalajskiej, która jest najzdrowsza ponieważ jest najczystsza i zawiera minerały. Zrezygnowałam również ze smażenia na olejach roślinnych rafinowanych, teraz stosuję masło klarowane i zamierzam jeszcze wypróbować olej kokosowy.
Żegnam się też z białym cukrem i zaczynam używać cukru brązowego nierafinowanego.
I co najważniejsze, zdecydowałam się wprowadzić tzw. dietę niełączenia, czyli jem oddzielnie białka i węglowodany ze względu na inne miejsca trawienia. Taką dietę poleca Anna Lewandowska w swojej książce i tłumaczy jakie produkty powinniśmy  ze sobą łączyć.
No i nie zapominam o warzywach i owocach.
Do tego dochodzi jeszcze aktywność fizyczna, powracam do swoich ćwiczeń trzy razy w tygodniu, które sprawiały, że czułam się lepiej, sylwetka była bardziej smuklejsza i nie miałam bóli kręgosłupa :-).
Pamiętajmy, że…
Życzę sobie i Wam wytrwałości w postanowieniach!