Nie wierzę, że połowa stycznia za nami, a to mój pierwszy wpis w 2020 roku. Mam wrażenie, że z każdym rokiem czas płynie jeszcze szybciej. Rok 2019 był niespodziewany – tak bym go określiła. Odmienił moje dotychczasowe życie i 2020 zdecydowanie będzie różnił się od poprzednich lat.

Przez cały 2019 rok towarzyszył mi Lady Planer, w którym zapisywałam wszystkie ważne i mniej ważne rzeczy. Opowiem Wam jak Lady Planer się sprawował i czy bym spędziła z nim kolejny rok.

Wybrałam kalendarz w rozmiarze A5, ponieważ zależało mi na tym, żeby bez problemu mieścił się w torebce, też tak było. Zdecydowałam się na kombinację dwa dni na stronie i widok miesiąca w postaci tabeli. Ponadto, miałam personalizowaną stronę tytułową, tylną, różową kieszonkę oraz dodatkowe moduły, w tym m.in. roczny plan budżetu, czy kalendarz menstruacyjny.

Jeżeli chodzi o wizualny aspekt, to trochę mi przeszkadzało to, że kalendarz jest na kółkach, zdecydowanie wolę klasyczny brzeg. Niewygodnie się pisało i w torebce ciągle mi się kółka o coś zahaczały. Plusem tych kółek jest to, że zahaczałam o nie długopis, który zawsze był pod ręką. Za to jestem zadowolona z okładki, ponieważ nie brudziła się i przez cały rok użytkowania wygląda tak samo, jak na początku. Dodam jeszcze, że długopis, który był w zestawie do planera pisał bardzo lekko.

Lady Planer jest bardzo minimalistyczny, bez udziwnień czy jakichkolwiek cytatów. Jeśli ktoś lubi prostą formę to powinien być zadowolony. Ponadto, sami decydujecie o zawartości kalendarza.

Najwięcej korzystałam z planu miesiąca w postaci tabeli. Ubolewam, że mój kalendarz na 2020 rok nie ma takiego rozwiązania, ponieważ bardzo się do tego przyzwyczaiłam. Dość duże rubryki na każdy dzień miesiąca pozwalają zanotować informacje dotyczące planu dnia.

Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć, jak wygląda rozkład na każdy dzień. Wybrałam dwa dni na stronie i było to optymalne rozwiązanie. Przyznaję, że rubryka na cele jest dość małą, pisząc nawet drobnym pismem – bardzo rzadko z niej korzystałam.

Dodatkową wkładką był roczny plan budżetu oraz kalendarz menstruacyjny. Roczny plan budżetu niestety był wydrukowany z błędem, bo zabrakło lipca.

Za kalendarz zapłaciłam 130,00 PLN. Jeśli miałabym spędzić z nim kolejny rok nie byłoby to dla mnie problem. Jednak za tę kwotę wolałabym kupić glamPlanner, ponieważ ma trochę więcej treści, jest “bogatszy” – jego recenzję możecie przeczytać tutaj.

Z kolei przez 2020 rok będzie mi towarzyszył Mamuśkowy Planner, którego recenzję na pewno przeczytacie na koniec roku. Póki co widzę jego jeden zasadniczy minus – grubość (3,5 cm) przez co jest ciężki i mało poręczny do torebki.