Będąc na diecie bezglutenowej nie ukrywam, że tęsknię za maślanymi bułeczkami takimi z rodzynkami albo typowo francuskimi broszkami. Do tej pory nie jadłam takich, które smakiem przypominałyby te pszenne.

Bułeczki z dzisiejszego wpisu też są smaczne, jednak trochę wymagają czasu, ale jak to na brioszki przystało. Przepis na prawdziwe brioszki z glutenem możecie znaleźć tutaj.

Składniki:

  • 100 ml mleka,
  • 7g suchych drożdży,
  • 1,5 szklanki mąki bezglutenowej,
  • 80 g masła,
  • 2 jaja,
  • 2 łyżki i 1 łyżeczka cukru pudru,
  • szczypta soli,
  • żółto i 2 łyżki mleka.

Wykonanie:

Zaczynamy od zaczynu – ciepłe mleko łączymy z drożdżami, łyżeczką cukru pudru oraz łyżeczką mąki – zamieszać i odstawić.

Do dużej miski przesiewamy mąkę, cukier puder, sól. Następnie dodajemy zaczyn, jajka. Całość łączymy z pokrojonym na kawałki miękkim masłem – wyrabiamy ciasto. Ciasto będzie ciężkie i trochę się będzie lepić, jednak po 5 minutach wyrabiania zacznie odchodzić od ręki. Wtedy przykrywamy je folią aluminiowa i wkładamy na noc do lodówki.

Rano ciasto wyciągamy z lodówki, zagniatamy i odstawiamy na 2 godziny. Po tym czasie ciasto dzielimy na osiem części i formujemy bułeczki, które układamy w odstępach na blaszce. Bułeczki smarujemy rozkłóconym żółtkiem z dodatkiem 2 łyżek mleka. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 30 minut.

Przepis pochodzi ze strony: Bezglutenowa Jakość Życia.