Nie mogłam się powstrzymać i sama też się skusiłam na kupno peelingów kawowych BodyBoom. Nie raz wspominałam, że stosuję minimum kosmetyków, bo nie lubię spędzać zbyt długo czasu w łazience, a raczej nie mam na to czasu i rzadko decyduję się na domowe zabiegi. Zazwyczaj biorę szybki prysznic i idę spać.

No to zaczynamy!

BodyBoom jest to polski produkt stworzony z wysokiej jakości kawy i wielu naturalnych produktów. Peelingi są na bazie kawy robusty, która pomaga zwalczyć cellulit i opóźnia procesy starzenia, ale nie tylko. Kawa usuwa toksyny, pobudza krążenie podskórne oraz poprawia wygląd skóry. Chroni skórę przed uszkodzeniami spowodowanymi działaniem zewnętrznych bodźców.

Oprócz kawy w składzie znajduje się: brązowy cukier, czekolada, olejek makadamia, olejek arganowy, olejek migdałowy, witamina E oraz sól himalajska.

O działaniu poszczególnych składników możecie poczytać tu.

Poniżej, działanie peelingu kawowego BodyBoom.

Produkt: Peeling kawowy Body Boom

Pojemność: 200 g

Cena: 59,00 PLN / 65,00 / 75,00 PLN

Zdecydowałam się na kupno trzech peelingów tj. Original, Cynamon i Imbir & Pomarańcza. Peelingi  znajdują się w saszetce, która z zewnątrz jest papierowa, a w środku aluminiowa. Saszetka jest wodoodporna, przy czym nie wyobrażam sobie  zostawiać ją pod prysznicem. To jest trochę niewygodne, bo wolałabym trzymać kosmetyk bezpośrednio pod prysznicem, a tak to muszę uważać, żeby się nie zmoczył. Rozumiem, że z jakiegoś powodu jest taka forma opakowania.

Do peelingu dodawana jest drewniana łyżka, szkoda tylko, że jedna. Mam trzy peelingi i jedną łyżkę, która przekładam z opakowania do opakowania.

Peeling po otwarciu możemy używać przez kolejne 6 miesięcy. Dodatkowo podana jest data ważności, u mnie termin przydatności jest do października 2019 roku.

Peeling można stosować 2 – 3 razy w tygodniu. Ich użycie jest bardzo proste. Należy zwilżyć ciało wodą, nałożyć peeling  i wcierać okrężnymi ruchami. Pozostawić na ciele przez 3 – 5 minut i następnie spłukać wodą.

BodyBoom jest średniej grubości. Zaleca się przetestowanie produktu na mniejszym kawałku ciała zanim zastosujemy na większą partię. Peeling jest dość ostry, jak intensywnie będziemy go wcierać w skórę, to po spłukaniu widać zaczerwienienia, które znikają po chwili. Nie oznacza to, że peeling podrażnia, bo nie miałam takich doświadczeń.

Jeśli chodzi o jego działanie to fajnie ściera martwy naskórek. Bardzo nawilża i natłuszcza skórę, z czego jestem najbardziej zadowolona. Nie spodziewałam się takiego efektu nawilżenia. Nie ma potrzeby stosowania później jakichkolwiek balsamów, taki efekt utrzymuje się od 2 do 3 dni. Czuję jakby skóra pokryła się delikatną powłoką – super, bo nie przepadam za balsamami, raczej ich unikam.

Skóra po zastosowaniu BodyBoom wydaje się odświeżona i elastyczna, ale żeby powiedzieć coś na temat redukcji cellulitu, to muszę przetestować dłużej.

Łatwo spłukuje się zarówno z ciała, jak i z powierzchni, które uległy zabrudzeniu podczas jego stosowania.

Zapach, co tu dużo mówić, jest obłędny! Podobają mi się wszystkie trzy! Teraz na topie u mnie jest cynamon, z tego względu, że czuję jeszcze świąteczny klimat. Zapach dodaje kopa!

Peeling jest bardzo wydajny, wystarczy jedna czubata łyżka, żeby wykorzystać ją na aplikację nóg czy pleców. Następnym razem, jakbym zamawiała peeling to zdecydowałabym się na opakowanie zbiorcze, tj. 7 rożnych peelingów i każdy po 30 g, aby móc przetestować więcej zapachów.

Peelingi kupiłam w okresie świątecznym z 30 % zniżką. Wcale nie żałuję! Przy czym, polowałabym na kod promocyjny niż kupno w regularnej cenie. Obecnie prowadzona jest wyprzedaż letnich zapachów i dostępna jest także darmowa wysyłka od 50, 00 PLN. W podobnej lub trochę niższej cenie też możemy zaleźć naturalne peelingi.

W ofercie sklepu są jeszcze balsamy, masło antycellulitowe oraz akcesoria.

Produkty BodyBoom mnie zaciekawiły, więc na pewno sięgnę po coś jeszcze, o czym Was poinformuję.