W końcu udało się opublikować przepis na ciasto i to jakie…bezglutenowe i owocowe! Napisałam w końcu, bo zanim zrobiłam zdjęcia do wpisu to ciasto piekłam trzy razy.  Za pierwszym razem nie zdążyłam zrobić zdjęć, bo ciasto tak szybko zostało zjedzone. Za drugim razem zrobiłam zdjęcia, ale czyściłam kartę do aparatu i usunęłam zdjęcia przez przypadek. Za trzecim razem się udało i chyba wyszło jeszcze lepiej niż dwa poprzednie razy.

Składniki:

  • 150 g bezglutenowej mieszkanki mąki (użyłam mieszanki firmy Schar – skrobia kukurydziana, mąka kukurydziana i mączka chleba świętojańskiego jako zagęstnik),
  • 1/2 łyżeczki bezglutenowego proszku do pieczenia (np. firmy Biovegan),
  • 35 g cukru do ciasta + 120 g cukru do bezy,
  • 70 g zimnego masła,
  • 3 jajka,
  • mały koszyczek malin,
  • 3 nektarynki,
  • 1 łyżka i 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej.

Wykonanie:

Mąkę przesiewamy do miski, dodajemy proszek do pieczenia, 35 g cukru, 3 żółtka (białka zachowujemy do bezy) i zimne mało, całość zagniatamy na ciasto, owijamy folią spożywczą i wkładamy do lodówki na 30 minut.

Owoce myjemy, nektarynki kroimy na mniejsze kawałki i mieszamy z mąką ziemniaczaną – tylko delikatnie, żeby maliny się nie uszkodziły. Tortownicę lub formę do tarty o średnicy 23 – 25 cm natłuszczamy masłem i oprószamy mąką. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni.

Ciasto wyciągamy z lodówki. Palcami rozprowadzamy po blaszce tak, żeby delikatnie zachodziło na brzeg formy. Na ciasto wykładamy owoce i pieczemy 25 minut.

Białka z jajek ubijamy na pianę z 120 g cukru. Na sam koniec ubijania dodajemy 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej, piana zrobi się błyszcząca. Po 25 minutach pieczenia ciasta, nakładamy pianę z białek i pieczemy kolejne 20 – 25 minut.

Po przestygnięciu podajemy z lodami albo owocami liofilizowanymi.