Mam to szczęście i nie należę do osób, które borykają się z problemem nadmiernego sebum, jednak o tej prze roku ta przypadłość też mi doskwiera.
Przyczyną powstawania nadmiernego sebum jest nierównowaga w organizmie. Wśród głównych przyczyn wymienia się:
  • zmiany hormonalne,
  • nieprawidłowa dieta,
  • wilgotność powietrza lub gorąco,
  • źle dobrane kosmetyki.
Na rynku dostępne są różne kosmetyki, które pomagają ograniczyć wydzielanie sebum i sprawiają, że skóra prezentuje się dobrze w każdej sytuacji. Przykładem takiego kosmetyku mogą być bibułki matujące #MattMeNow od firmy Maurisse.
Bibułki to jeden z kosmetyków z serii Selfie Project – kosmetyków stworzonych przez specjalistów dla wyjątkowo wymagającej młodej cery. Dzięki produktom Selfie Project skóra staje się piękniejsza i wizualnie gładsza – w każdej chwili gotowa na selfie.
Oprócz bibułek #MattMeNow wśród kosmetyków z serii Selfie Project możemy znaleźć poniższe produkty.
Bibułki matujące
#MattMeNow
 Od producenta:
Pojemność: 100 sztuk
Cena: 13,99 PLN
Moja opinia:
Jest to pierwszy kosmetyk firmy Maurisse, jaki miałam okazje używać.
Przyznam się, że w mojej torebce nie znajdziecie pudru. Nie noszę puderniczki, ponieważ nakładam puder tylko pędzlem, którego nie chce nosić ze sobą ze względów, żeby mieć czystą torebkę wewnątrz. Dodatkowo zawsze nosząc puder ze sobą uszkadzał mi się, czy to puder, czy samo opakowanie.
Alternatywą pudru są bibułki matujące. Nawet nie tylko dla kobiet bez pudru w torebce, ale także dla tych co puder mają ze sobą. Lepiej jest ściągnąć nadmiar sebum bibułką i potem przypudrować nosek – lepszy efekt.
Początkowo byłam sceptycznie nastawiona do bibułek, ponieważ nie mogłam sobie wyobrazić, że rzeczywiście działają. Testowałam nie tylko na sobie, ale też na bliskich.
W opakowaniu mamy 100 sztuk bibułek, także spokojnie wystarczy nam ich na jakiś czas, w zależności od potrzeb.
Czym jest w ogóle bibułka? Jest to cieniutki, bezwonny, jasnofioletowy papierek.
Zadaniem tego papierka jest wchłanianie nadmiaru sebum i niwelowania nieestetyczne błyszczenie się skóry. Wydaje mi się, że papierek jest dwustronny, ponieważ przykładałam go do twarzy zarówno z jednej, jak i z drugiej strony – efekt działania był ten sam.
Papierek przykładamy do świecącej się partii twarzy i przyciskamy. Lepszy efekt do osiągnięcia jest poprzez delikatnie tarcie, przy czym wtedy już naruszamy makeup. Bibułka po użyciu staje się tłusta i przezroczysta.
Podsumowując, fajny kosmetyk, który można mieć zawsze w torebce, ponieważ nigdy nie wiadomo, kiedy nasza twarz musi wyglądać nienagannie i być gotowa do selfie.
 A efekt?