Witajcie!
Nie chciałabym zanudzać Was tematyką ślubno-weselną, ponieważ zdaję sobie sprawę, że nie wszystkich to interesuje. Na ogół zainteresowane są tym te osoby, które akurat biorą ślub. Wiem to, bo jakiś niecały rok temu, ta tematyka zupełnie mnie nie obchodziła ;-). Obiecuję, że to będzie ostatni taki wpis. Chcę się z Wami podzielić tym, jak zorganizowałam swoje wesele, być może ktoś znajdzie tu coś inspirującego :-)!
Wszystko zadziało się dość szybko i to za sprawą tego oto pierścionka, który na moim palcu pojawił się 11 października 2014 roku – pamiętna data nie tylko dla mnie, bo w tym dniu Polska wygrała z Niemcami 2:0 w piłkę nożną. Dla wyjaśnienie zaręczyny nie były w afekcie euforii nad wygraną ;-)!
Po 11 października 2014 roku już nic nie wyglądało tak samo :-). Z chwilą kiedy pojawił się pierścionek pojawiła się data ślubu – 4 lipca 2015 roku i wszystko zaczęło koncentrować się na tym dniu. Moi rodzicie dysponują dość pojemną stodołą i postanowiłam, a raczej postanowiliśmy wspólnie z rodzicami zorganizować tam moje wymarzone wesele. Było to dość trudne i pracowite wyzwanie, bo stodoła nie była przyszykowana na taką uroczystość. Na potrzeby mojego wesela powstała kuchnia wraz z pięknym kafelkowym piecem, zmywalnia oraz łazienki.
Byłam zaangażowana w każde prace, nie sądziłam, że taka za mnie urodzona organizatorka. Wesele było na niemalże 80 osób. Zrezygnowałam z dekoratorki, aby móc sama we własnym zakresie udekorować stodołę. Zrezygnowałam z kupna tortu, aby móc go upiec sama. Wszystkie naczynia i cały sprzęt gastronomiczny był wypożyczony, uczestniczyłam w jego transporcie i sama własnoręcznie myłam i polerowałam ślubną zastawę.
W całe wesele włożyłam ogrom pracy, ale to nie tylko ja, ale również moi bliscy, bez z nich na pewno to by się nie udało.
Chciałam, żeby wszystko było ze sobą spójne i pozostawało w tematyce wiejskiej, a to czy się udało i jakie były efekty możecie ocenić sami oglądając zdjęcia poniżej :-)!
Zaproszenia i winietki zamówiła z Paper Stick, co moim zdaniem było strzałem w dziesiątkę :-)!
Stodoła prezentuje się tak, jak na zdjęciach poniżej.

 

Dekorację sali zrobiliśmy wspólnie z bliskimi. Postawiliśmy na biel, sznur lampek i polne kwiaty. Nie potrzebowaliśmy robić dużo, z tego względu, że stodoła sama w sobie jest strojna ;-). Pokrowce wypożyczyłam, lampki kupiłam, a kwiaty zostały wyhodowane przez moją Ciocię.
Zamiast tradycyjnej księgi gości postawiłam na wspólne zdjęcie z mężem w dużym formacie, na którym bliscy zostawiali wpisy. Zdjęcie wykonano w Drukarni Dechnik.
Tradycyjnego tortu też nie było. Upiekłam mały symboliczny czekoladowo-malinowy torcik i 200 cupcakes. Cupcakes były waniliowo-malinowe i orzechowo-borówkowe. Paterę na cupcakes zamówiłam w K-2 a owijki w PAN – Centrum Dekoracji.
I tak oto w wiejskim klimacie bawiliśmy się do białego rana ;-)! Zabawę uświetnił nam zespół muzyczny Grejt-frut.
 
Wszystkie zdjęcia wykonał dla mnie Kr-foto. 
Dzięki nim mam cudowną pamiątkę!